Druga środa z błonnikiem

Pobudka przed 7 i reszta poranka wyglądała jak zwykle. Nic się nie zmieniło. Po porannej porcji błonnika czuję się lekko i nie chce mi się jeść.

Po 11 udałem się na umówione spotkanie. Takie połączenie biznesu z miłym spędzeniem czasu. Czas spędzaliśmy przy kawie, ciastku i lampce wina. Jako, że było sporo ustaleń, spotkanie przeciągnęło do do 14, czyli do pory obiadowej (dla niektórych). Zjadłem więc obiad – niestety bez błonnika. Wybrałem jednak potrawy, które zawierają go więcej. Ale oczywiście mięso też było obecne:)

Zjadłem sporo, więcej niż codziennie, ale nie tyle co dawniej. Żołądek zauważalnie mi się skurczył.

Wróciłem po 16 i zabrałem się za pracę. Wypiłem jeszcze kawę. Zagryzłem paluszkami – były pod ręką, tyle mam na swoje usprawiedliwienie 🙂

Kolację odwołałem, postanowiłem wypić tylko błonnik. I nic więcej nie jeść. Nie było to trudne, kiedy człowiek ma dużo pracy nie ma czasu myśleć o jedzeniu. A błonnik dodatkowo mu w tym pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *