Poniedziałkowe południe z błonnikiem

Około 11 musiałem stawić się na wezwanie toalety. Muszę przyznać, że bardzo mi to odpowiada. Problemy związane z moimi wizytami w toalecie odchodzą na dalszy plan. Już nie muszę „godzinami” bezproduktywnie okupować toaletę. Teraz wszystko jest łagodne i szybkie.

Zauważyłem też, że brzuch stał się… nie nie mniejszy, nie przesadzajmy 😀 – stał się miękki. Nie jest już twardy jak głaz. Wielkość niestety bez zmian.

Zjadłem trzy plasterki wędliny, dwa kawałki sera, wypiłem 4 herbaty. Dziwne. Zawsze dużo piję. Ale jem więcej. A teraz mało jem i nie czuję głodu.

Dzień drugi badań nad błonnikiem nadal trwa. Nie zanotowałem chęci na słodycze, to mnie nastraja pozytywnie. Choć pewnie coś słodkiego zjem. Ale skoro do tej pory nie zjadłem, jest dobrze.

Nic to, teraz pora zrobić sobie przerwę w pracy, wyjść i powalczyć z zadaniami dnia dzisiejszego.

One thought on “Poniedziałkowe południe z błonnikiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *