Sezon na grypę i przeziębienie

Sezon na grypę i przeziębienie rozpoczął się już na dobre. Nawet gdybyśmy próbowali o tym nie myśleć, to reklamy przeróżnych środków w telewizji nie pozwolą nam o tym zapomnieć. Co roku na polskim rynku pojawia się mnóstwo leków na przeziębienie. Wszystkie są najlepsze, najskuteczniejsze, mają atrakcyjną cenę, piękne opakowanie i – co najważniejsze – reklamę w telewizji.

Przyjęło się wierzyć w słowo pisane. Tak było kiedyś. Jeśli coś było napisane – miało wartość. Dziś wierzymy w to, co pokazują nam w telewizji. Czyli jeśli dany środek jest reklamowany, to znaczy, że musi być dobry. Przecież telewizja nie zaryzykowałaby reklamy byle czego, prawda? Otóż nie moi drodzy. W telewizji liczy się kasa, a nie skuteczność danego środka, a w naszym kraju wystarczy, że dany „lek” nie szkodzi, żeby móc sprzedawać go jako coś, co pomaga.

Wystarczy przyjrzeć się jaki skład mają kolejne reklamowane leki na grypę i przeziębienie, i okaże się, że substancji czynnych stosowanych na grypę i przeziębienie jest zaledwie kilka. Producenci zaś mieszają je w różnych ilościach i niekoniecznie wszystkie razem. Dzięki temu wiele preparatów na przeziębienie to dokładnie to samo. Różni je nieznacznie ilość substancji (tych samych) i oczywiście opakowanie oraz reklama. Czy warto więc dać się nabijać w butelkę? Bo o tym, że nowe, reklamowane środki są zazwyczaj droższe od tego, co już dobrze znamy chyba nie trzeba nikogo przekonywać.

Do problematyki leków na grypę i przeziębienie jeszcze powrócę. Póki co na moje przeziębienie popijam syrop z cebuli i łykam zwykłą polopirynę, apelując jednocześnie o zdrowy rozsądek, choć doskonale wiem, jak trudno o niego w chorobie.

Zdjęcie: Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *